Wróć do bloga

Podatki

Dwie wersje reformy podatkowej. Co firma powinna mieć policzone, zanim pozna ostateczny kształt przepisów

6 min

Reforma podatkowa, która miała skorygować progi PIT i zwiększyć wpływy z CIT, po poprawkach sejmowych wróciła do punktu wyjścia. Dla przedsiębiorcy to lekcja z planowania: budżet i model finansowy trzeba mieć w dwóch wersjach, nie w jednej.

Dwie wersje reformy podatkowej. Co firma powinna mieć policzone, zanim pozna ostateczny kształt przepisów
Zdjęcie: Edar (Pixabay Content License)

Co zakłada reforma podatkowa i co zmienił w niej Sejm

Pakiet przygotowany przez Ministerstwo Finansów zakłada korektę progów podatkowych oraz wprowadzenie nowej, „przejściowej” stawki PIT 24 proc. w przedziale od 130 do 150 tys. zł rocznych przychodów. W wersji rządowej reforma przewidywała też podwyższenie stawki CIT dla dużych firm — z 19 do 22 proc.

W trakcie prac w Sejmie doszły do tego dwie poprawki zgłoszone przez Ryszarda Petru (klub Centrum) i posła niezrzeszonego Janusza Kowalskiego: rezygnacja z podwyżki CIT oraz coroczna waloryzacja progów podatkowych, obowiązująca od 2028 r. Według szacunków resortu finansów sama likwidacja podwyżki CIT oznaczałaby spadek wpływów budżetu o 6,2 mld zł w 2027 r. Skutki waloryzacji progów pojawiłyby się od 2028 r.

Ustawa wyszła już z Sejmu. Senacka Komisja Budżetu i Finansów Publicznych w poniedziałek 26 października opowiedziała się za przywróceniem pierwotnego brzmienia reformy, a Senat ma rozpatrzyć ustawę na posiedzeniu we wtorek 27 października. Wiceminister finansów Jarosław Neneman mówił wprost, że resort popiera przedłożenie rządowe i liczy na zmiany w Senacie w tym kierunku. Ostateczny kształt przepisów pozostaje więc otwarty — i to jest punkt wyjścia do planowania, a nie szczegół z kroniki parlamentarnej.

Skala skutków jest przy tym szacowana różnie. Ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego dr hab. Michał Brzeziński wskazywał, że wersja rządowa poprawiała saldo finansów publicznych o 1,5–5 mld zł rocznie, głównie dzięki podwyżce CIT dla największych firm, a ustawa po korektach Sejmu kosztuje finanse publiczne 6,2 mld zł w 2027 r. i 23,6 mld zł w 2030 r. Ryszard Petru określał z kolei szacunki dodatkowych dochodów z CIT mianem „złudnego szacowania”.

Podwyżka CIT z 19 do 22 proc. — co to oznacza dla finansów firmy

Trzy punkty procentowe robią wrażenie tylko na poziomie stawki. Na poziomie wyniku oznacza to prostą rzecz: różnicę równą 3 proc. zysku brutto. Przy marży operacyjnej liczonej w kilku procentach to często przejście od zysku do straty na tej samej sprzedaży — i właśnie dlatego tego typu zmiany trzeba przeliczyć, zanim staną się prawem.

Drugi wymiar to czas. Podwyżka CIT była w źródle opisywana jako zmiana wprowadzana „właściwie z dnia na dzień”. Krótkie vacatio legis uderza w firmy, które mają rozbudowane procesy: budżetowanie, cenniki, umowy z klientami, kowenanty kredytowe. Poprawka dotycząca waloryzacji progów PIT działa w drugą stronę — jej skutki są odsunięte w czasie, ale dotkną listy płac, oczekiwań płacowych i kosztów zatrudnienia.

Trzeci wymiar jest czysto decyzyjny: niepewność sama w sobie jest kosztem. Odkładane inwestycje, dwie wersje budżetu, wstrzymane rekrutacje — to realne efekty, nawet jeśli finalnie stawka CIT się nie zmieni.

Jak przygotować firmę na reformę podatkową: lista kontrolna

Ludzie i role. Trzeba zacząć od mapy odpowiedzialności: księgowość i controlling — przeliczenie obciążeń CIT i założenia do budżetu; kadry i płace — progi PIT oraz stawka przejściowa 24 proc.; handel i pricing — czy ceny kalkulowane są od zysku netto, czy od kosztu; zarząd — decyzje inwestycyjne i dywidendowe. Osobno trzeba wskazać następców: osobę na zastępstwie, nowo zatrudnionego specjalistę, a przy outsourcowaniu księgowości lub płac — ustalić na piśmie, kto i do kiedy aktualizuje parametry oraz kto potwierdza ich poprawność.

Sytuacje nietypowe. Lista kontrolna musi objąć przypadki brzegowe, w których najłatwiej o błąd: wynagrodzenia i premie wypłacane na przełomie roku, korekty list płac już po zmianie parametrów, pracowników z przychodem oscylującym wokół granicy 130–150 tys. zł, osoby zmieniające w trakcie roku formę zatrudnienia, rozliczenia roczne i korekty wcześniejszych deklaracji. Osobna pozycja: umowy długoterminowe zawarte przy starych stawkach — czy firma ma w nich mechanizm przenoszenia wzrostu kosztów na kontrahenta, czy wzrost obciążenia zostaje po jej stronie.

Systemy i narzędzia. Sama wiedza o zmianie nie wystarczy. Trzeba sprawdzić, czy system płacowy i ERP mają parametryzowane stawki oraz progi, czy da się przygotować dwie wersje kalkulacji na kopii danych i czy raporty zarządcze pokażą różnicę między wariantami. Praktyczny test: przeliczyć na danych z ostatniego kwartału obciążenie CIT w wariancie 19 i 22 proc. oraz listę płac z uwzględnieniem progu 130–150 tys. zł. Jeśli system wymaga ręcznej korekty arkusza, to jest właśnie ryzyko na dzień wejścia przepisów w życie.

Przegląd wewnętrzny. Zanim o zmiany zapyta bank, inwestor albo organ, warto zrobić własny przegląd: wrażliwość modelu finansowego (zysk netto, marża, zdolność do wypłaty dywidendy, kowenanty), budżet na 2027 r. w dwóch wariantach, spisane założenia podatkowe i ich uzasadnienie, a także bieżące monitorowanie procesu legislacyjnego — druków, stanowisk komisji senackich i treści poprawek. Do tego przegląd dokumentacji wewnętrznej: polityki rachunkowości, szablonów deklaracji, instrukcji obiegu dokumentów.

Warto przy tym rozdzielić kompetencje. Skutki projektu dla rozliczeń i sposób opodatkowania to obszar dla doradcy podatkowego. Przeliczenie scenariuszy, spójność modelu finansowego i kontrola wewnętrzna procesu to zadanie doradztwa rachunkowo-finansowego. Aktualizacja parametrów płacowych i rozliczeń z pracownikami — doradztwa kadrowego.

Audyt i weryfikacja danych przy zmieniających się przepisach

Zmiana stawki podatku nie jest tylko kwestią przyszłych płatności. Przekłada się na wycenę aktywów i rezerw z tytułu podatku odroczonego, na wysokość rezerwy na podatek bieżący oraz na ujawnienia w sprawozdaniu finansowym. Badanie sprawozdania finansowego pozwala zweryfikować, czy przyjęte założenia podatkowe są spójne z obowiązującym i projektowanym prawem oraz czy zostały należycie udokumentowane.

W transakcjach rolę odgrywa due diligence: kupujący sprawdza założenia podatkowe, normalizuje wynik i pyta o wrażliwość wyceny na zmianę stawki. Firma, która ma policzone dwa scenariusze i opisane założenia, odpowiada na te pytania w godzinach, a nie w tygodniach.

Wnioski: jedna prognoza to za mało

Ta sama logika dotyczy każdej firmy, niezależnie od etapu prac legislacyjnych: przy rozmowie z bankiem, funduszem, inwestorem prywatnym czy kontrahentem pierwsze pytanie będzie brzmiało „co, jeśli stawka wzrośnie”. Odpowiedź „zobaczymy, co uchwalą” brzmi wiarygodnie tylko wtedy, gdy w szufladzie leży już policzony wariant alternatywny.

Dobra praktyka jest prosta: dwie wersje modelu, spisane założenia, wskazane osoby odpowiedzialne i systemy przygotowane na szybką zmianę parametrów. Reszta to kwestia terminów — nie kalendarza politycznego.

Źródło i kontekst

Tekst powstał na podstawie analizy zagadnienia oraz informacji omówionych m.in. w artykule autorstwa Grzegorz Osiecki opublikowanym przez Money.pl:

Szykuje się kolejny zwrot ws. podatków. Wiemy, co zamierza rząd

Materiał stanowi autorskie omówienie zagadnienia i ma charakter wyłącznie informacyjny. Nie stanowi porady prawnej, podatkowej ani ubezpieczeniowej.

Artykuł został opracowany przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji na podstawie wskazanego źródła i zatwierdzony przed publikacją.